Aktualności

Maciej Kot: „Chcieliśmy zebrać doświadczenie i dobrze się bawić”

Sezon skoków narciarskich dobiegł niestety końca i wielu skoczków uda się teraz na zasłużony odpoczynek. Maciej Kot nie zamierza jednak próżnować w wolnym czasie i tydzień po zakończeniu pucharowych zmagań, wystartował w rajdzie samochodowym w ramach IX Memoriału Bublewicza i Kuliga w Wieliczce.

Sezon skoków narciarskich dobiegł niestety końca i wielu skoczków uda się teraz na zasłużony odpoczynek. Maciej Kot nie zamierza jednak próżnować w wolnym czasie i tydzień po zakończeniu pucharowych zmagań, wystartował w rajdzie samochodowym w ramach IX Memoriału Bublewicza i Kuliga w Wieliczce.

Hobby, pasja, odskocznia

Skoczkowie narciarscy w ramach odpoczynku od skoków poświęcają się różnym swoim pasjom. W przypadku Macieja Kota są to rajdy samochodowe. „Rajdy samochodowe są dla mnie hobby i pasją. Nie uważam tego za sposób na życie, ale za taką odskocznię od skoków”.

Skoki czy rajdy? – oto jest pytanie…

Po dość nieudanym sezonie zimowym w skokach narciarskich, wiele osób zastanawia się nad dalszym przebiegiem kariery 24-letniego zakopiańczyka. Możemy ich uspokoić, że zawodnik klubu AZS Zakopane na pewno w najbliższym czasie nie zamieni nart na samochód rajdowy. „Wątpię, bo ciężko byłoby się przestawić, bo jest już troszkę za późno. Poza tym kosztuje to bardzo dużo pieniędzy. Myślę, że w skokach czuję się dużo lepiej, choć wiadomo, że poziom jest jeszcze taki jakbym oczekiwał, ale jest możliwość rozwoju. Rajdy są po prostu fajną zabawą i jako odskocznia spełnia swoją rolę, ale raczej nie zamieniłbym skoków na rajdy samochodowe”.

Przejazd z błędami

Młodszy z braci Kotów, świadomy jest swych braków w rajdach samochodowych, jednak chciał sprawić radość publiczności kilkoma trikami. Niestety, nie do końca one wyszły, ale Maciej jest jednak zadowolony z całości przejazdu. „Dzisiejszy przejazd był bardzo fajny i przyjemny. Było co prawda kilka błędów, szczególnie ta beczka nie wychodziła, a był to dla mnie taki główny element, który chciałem wykonać tak, żeby kibicom sie podobało. Niestety coś dziś nie grało. Jednak ogólnie wszystko jest OK, auto całe”.

Nowość a rutyna

Skoki narciarskie są dla Macieja Kota nieodzowną cząstką życia codziennego, która towarzyszy mu od najmłodszych lat. Rajdy są natomiast czymś nowym, co dopiero jest poznawane przez 24-latka. Dlatego też wzbudzają w nim większy stres i pobudzają adrenalinę. Ze względu na fakt, że Maciej dopiero wkracza w świat rajdów samochodowych, wyniki nie mają dla niego aż tak istotnego znaczenia. Ważniejsze są odczucia kibiców.

„Powiedziałbym, że adrenalina nawet jest większa, bo tutaj wszystko jest nowe, wszystko robię pierwszy raz i dochodzi taki duży stres. I ten stres powoduje adrenalinę. Gdy natomiast jestem na skoczni, to wszystko wykonuję już tysięczny raz i jest to już swego rodzaju rutyna. Rajdy są dla mnie jednak czymś nowym i nie ukrywam, że stąd bardzo duże emocje. Różnicą jest również to, że tutaj nie ma presji wyniku. Wiadomo, że na skoczni chcę skoczyć jak najlepiej i patrzeć przede wszystkim na wyniki. Tutaj ten wynik zszedł niejako na drugi plan, bo po pierwsze chcieliśmy dojechać do mety, zebrać doświadczenie i dobrze się bawić. Chciałem pojechać raczej pod kibiców żeby im tej przejazd się podobał. Presja była taka, żeby pojechać ładnie, a niekoniecznie szybko. Wydaje mi się, że jakoś udało się to wszystko połączyć”.

Wynik zszedł na drugi plan

Przed każdymi zawodami skoków narciarskich zawodnik zakłada sobie cel do zrealizowania. W przypadku rajdów, zakopiańczyk nie chciał być jedynie ostatni, a tym samy przegrać z ekipami z niższych klas. „Nie było żadnych założeń związanych z wynikiem. Miałem jedynie takie założenie żeby nie przegrać z takimi słabymi autami z niższych klas. Wczoraj się to udało, dzisiaj chyba tylko dwa auta z niższej klasy, ale wyprzedziły nas również lepsze ekipy czy to Janka Chmielewskiego czy Marcina Słobodziana. Myślę jednak, że nie jest to taki wstyd, bo dzisiaj był troszeczkę szybszy odcinek, taki trochę na psychikę i odwagę i dlatego nie chcieliśmy ryzykować”.

Foto: Katarzyna Służewska

Źródło: informacja własna

O autorze

Katarzyna Służewska