Złamana passa Austriaków, czyli jak wyglądał 64. Turniej Czterech Skoczni?

Wielkimi krokami zbliża się 65. edycja Turnieju Czterech Skoczni. Już 29.12.2016 roku skoczkowie z całego świata zawitają na Schattenbergschanze w niemieckim Oberstdorfie, by wziąć udział najpierw w kwalifikacjach, a później w inaugurujących cykl zmaganiach indywidualnych. Turniej to dla wielu kibiców jedno z najbardziej emocjonujących wydarzeń w trakcie trwania całego sezonu Pucharu Świata w Skokach Narciarskich. Jak więc wyglądał zeszłoroczny 64. Turniej Czterech Skoczni? Czym zaskoczył kibiców a kogo ucieszył najbardziej? Zapraszamy na krótki skok w przeszłość śladami wydarzeń z przełomu grudnia i stycznia w sezonie 2015/16. 

Przed turniejem, czyli pogoda lubi płatać figle 

Dla wielu, w szczególności dla organizatorów Turnieju Czterech Skoczni, początek sezonu 2015/16 zdawał się być najbardziej stresującym czasem w życiu. Wszystko bowiem przez dodatnie temperatury i brak śniegu w Niemczech i w Austrii, co uniemożliwiało prawidłowe przygotowanie obiektów niezbędnych do rozegrania zmagań.

Alpy nie mogły być idealnym źródłem białego puchu i trwoga zawisła nad Międzynarodową Federacją Narciarską. Odwołanie Turnieju bowiem byłoby istną katastrofą medialną i ekonomiczną dla całego świata skoków narciarskich. 11 dni przez rozpoczęciem zmagań, a więc 17.12.2015 roku, przewodniczący komitetu organizacyjnego zawodów w Garmisch-Partenkirchen, Michael Maurer ogłosił jednak, że skocznie będą przygotowane. Zdecydowano się na sztuczne ośnieżenie skoczni w Oberstdorfie, Garmisch-Partenkirchen, Innsbrucku oraz Bischofshofen.

Sponsorem zmagań została firma Audi a ponadto wśród sponsorów dostrzec można było takie firmy jak Bauhaus, Generali, Veltins oraz Intersport. Wszystko szczęśliwie zostało przygotowane na czas.

Przed rozpoczęciem turnieju sytuacja w klasyfikacji generalnej wyglądała niezwykle obiecująco. Do tej pory rozegrano siedem indywidualnych i jeden drużynowy konkurs Pucharu Świata. Najwięcej punktów uzbierał w nich Słoweniec Peter Prevc (zwyciężył w 3 konkursach – raz w Niżnym Tagile oraz dwukrotnie w Engelbergu), który wyprzedzał o 165 punktów Niemca Severina Freunda (triumfatora zmagań w Lillehammer i Niżnym Tagile) i o 194 Norwega Kennetha Gangnesa (który po złoto sięgnął w ojczystym Lillehammer).

Oberstdorf – brak prądu, dominacja Prevców w kwalifikacjach i taniec z belkami 

Organizatorom i tym razem przeszkodziły bodźce zewnętrzne. Pogoda zdawała się stabilna, jednak tym razem spłatać figla postanowił….miejski system elektryczny, który 35 minut po rozpoczęciu pierwszej oficjalnej serii treningowej postanowił się wyłączyć. Zwarcie w przewodach doprowadziło do braku prądu na skoczni i nie pozwoliło na oddanie skoków więcej niż 25 zawodnikom. Z powodu 40 minutowej przerwy spowodowanej oczekiwaniem na naprawę problemu, odwołano druga serię. Dominowali jednak tutaj bracia Prevc – wygrał Peter Prevc po skoku na 137,5m, drugi był jego brat Domen Prevc który wylądował dwa metry wcześniej, zaś trzeci był Michael Hayboeck, który skoczył 134,0m w trudnych warunkach. Najlepszy z Polaków – Maciej Kot – zajął 9. miejsce, po skoku na 132,0m.

Kwalifikacje zostały opóźnione początkowo do 18:00, ostatecznie rozpoczęły się jednak o 17:30. Wygrał je Peter Prevc, po lądowaniu na 136,5 m. Drugi był reprezentant gospodarzy Severin Freund, zaś trzeci był Johann André Forfang. Z zawodników ktorzy musieli się kwalifikować najlepszy wynik miał Noriaki Kasai – 131,5 m. Do konkursu awansowali wszyscy zgłoszeni Austriaków jak również czterech Polaków (Stefan Hula, Maciej Kot, Kamil Stoch oraz Piotr Żyła). W niezbyt ciekawej sytuacji znalazł się Michael Glasder ze Stanów Zjednoczonych, który w kwalifikacjach był ex aequo 50, razem z Piotrem Żyłą, jednak nie awansował z powodu niższego numeru startowego oraz przeprowadzenia konkursu systemem KO (w konkursie musiało znaleźć się jedynie 50 zawodników).

Oberstdorf zapisał się jednak w pamięci kibiców również jako idealny przykład „tańca z belkami”. O ile w rywalizacjach w parach platforma stale pozostawała na 14. pozycji, o tyle w serii finałowej znajdowała się kolejno na 15., 13., 10., 9. i 12. miejscu.

Inaugurujący Turniej Czterech Skoczni 2015/16 konkurs wygrał Severin Freund. Drugi był Michael Hayböck, który przegrał o równe trzy punkty, zaś trzeci Prevc stracił 7,3pkt. Freund został również liderem klasyfikacji Turnieju Czterech Skoczni. Najlepszy z Polaków, Kamil Stoch, zajął 23 miejsce. Oberstdorf nie był szczęśliwy dla naszych reprezentantów.

Garmisch-Partenkirchen – słoweński Nowy Rok, walka polsko-polska, Niemcy o włos przed Norwegami 

Sylwester jak i Nowy Rok zostały przywitane, jak co roku, najpierw kwalifikacjami a później konkursem indywidualnym w niemieckim Garmisch-Partenkirchen.

Peter Prevc skokiem na odległość 139 m wygrał kwalifikacje i niemal pewnym było, że zdominuje również konkurs kolejnego dnia. Drugie i trzecie miejsce zajęli Stefan Kraft i Johann Andre Forfang, a na starcie nie pojawił się lider Turnieju Czterech Skoczni Severin Freund, który awans do zawodów miał zagwarantowany. Tym samym w parze wystartować miał właśnie z Peterem Prevcem, co dla wielu kibiców było istną gratką ale również okazją do szukania spisków – wszak nie często zdarza się, by lider chciał stawać w szranki z tak silnym zawodnikiem z własnej woli.

Stefan Hula skacząc 129 metrów został najwyżej sklasyfikowanym Polakiem podczas sylwestrowych kwalifikacji w Ga-Pa. Podopieczny Macieja Maciusiaka zajął 18. miejsce. Nieźle poradził sobie Maciej Kot, któremu skok na 121. metr dał 24. lokatę. Kamil Stoch był 33., a awans do konkursu wywalczył również 40. Dawid Kubacki (117 m). Ga-Pa kolejny raz pokazało niską formę naszych reprezentantów. Pary KO zapowiadały jednak ciekawą, braterską walkę pomiędzy Kamilem Stochem a Stefanem Hulą, któa finalnie zakończyła się zwycięstwem złotego medalisty z Sochi.

Ciąg dalszy kapitalnej walki między Peterem Prevcem i Severinem Freundem w 64. edycji Turnieju Czterech Skoczni widoczny był już w trakcie pierwszej serii. Liderem był wówczas Słoweniec, który wyprzedzał Niemca o 1,4 pkt. Na trzecim miejscu plasował się Kenneth Gangens, który do swoich rywali tracił jednak dość sporo punktów. Peter Prevc i Severin Freund uzyskali taką samą odległość – 133,5 m. Chociaż Prevc dostał niższe not za styl, to wyprzedził Freunda z powodu dodanych punktów za niekorzystny wiatr. Maciej Kot skacząc 118,5 metra przegrał pojedynek z Michaelem Neumayerem, który poleciał na 120. metr. W polskiej parze Kamil Stoch wygrał ze Stefanem Hulą. Dwaj reprezentanci naszego kraju wylądowali w punkcie K (125 m), ale podopieczny Łukasza Kruczka uzyskał wyższe noty za styl oraz mniej stracił na przelicznikach za wiatr, dzięki czemu wyprzedził Hulę o 1,7 pkt. Mimo wszystko skoczek z kadry B awansował do finału, gdyż znalazł się w piątce szczęśliwych przegranych. Dawid Kubacki przegrał pojedynek z Manuelem Fettnerem.

Druga seria konkursu przyniosła wiele zaskoczeń. Na pierwszych trzech miejscach stanęli Peter Prevc, Kenneth Gangnes oraz reprezentant gospodarzy Severin Freund. Czwarte miejsce zajął Johann-Andre Forfang. Zaraz za nim uplasowali się Austriak Michael Hayboeck oraz Niemiec Richard Freitag. Walka o pierwsze miejsce trwała do samego końca. Do ostatniej sekundy wynik był niepewny. Przed przenosinami do Austrii, wszystkie znaki na niebie i na ziemi wskazywały na to, że walka o złotego orła rozegra się między Słoweńcem a Niemcem. Ten drugi miał jednak również inne powody do radości – to właśnie jego reprezentacja, przed zmianą kraju, prowadziła w klasyfikacji generalnej Pucharu Narodów.

Innsbruck – cmentarz widziany z belki, pewny triumf Słoweńca, niepewne trzecie miejsce 

Innsbruck i skocznia Bergisel zdawały się być decydujące w kwestii wyłonienia zwycięzcy Turnieju Czterech Skoczni 2015/16. Mimo, że nie były to finalne zawody, ich rezultat niemal przekreślił szanse Severina Freunda na sięgnięcie po złotego orła.

Zaskakujące były jednak wyniki serii próbnej. Chociaż na czele stawki po skoku na odległość 129 m uplasował się Severin Freund, to jego główny konkurent i aktualny lider Turnieju Czterech Skoczni – Peter Prevc skoczył zaledwie 115,5 metra, co dało mu 24. miejsce.  Najlepszą trójkę uzupełnili Kenneth Gangnes i Richard Freitag, a na 4. lokacie uplasował się zwycięzca kwalifikacji Michael Hayboeck. Warto zaznaczyć, że Severin Freund nie ustał swojego skoku na 129. metr.

Żaden z polskich reprezentantów nie przekroczył punktu K, który na Bergisel jest zlokalizowany na 120. metrze. Dokładnie na tej granicy lądowało dwóch Polaków. Maciej Kot zajął 16. miejsce, a Dawid Kubacki – 17. Kilka metrów krócej skoczyli Kamil Stoch (114,5 m) i Stefan Hula (113,5 m).

Prevc pokazał jednak już w pierwszej serii, że rezultat w skokach próbnych był jedynie wypadkiem przy pracy. Słoweniec, gromadząc na koncie 130,8 punktów, prowadził na półmetku trzeciego konkursu Turnieju Czterech Skoczni. Wyprzedzał Kennetha Gangnesa (127,1 pkt.) i Severina Freunda (125,1 pkt.).

Kamil Stoch i Stefan Hula pokonali swoich rywali w systemie KO. Podopieczny Łukasza Kruczka uzyskał 118,5 m, co daje mu 19. pozycję. Skoczek z kadry B poleciał natomiast 114,5 metra i jest 28.Dawid Kubacki (25. lokata) przegrał pojedynek z Tomem Hilde, ale reprezentant Polski znalazł się w gronie szczęśliwych przegranych, dzięki czemu zobaczymy go w rundzie finałowej. Zawody zakończył już na tej serii Maciej Kot, który w swojej próbie uzyskał 115 metrów i nie zdołał pokonać Andreasa Wanka.

Druga seria nie przyniosła większych zaskoczeń. Dzięki skokom na 125. i 132. metr (269,5 pkt.), Peter Prevc odniósł zwycięstwo w trzeciej odsłonie TCS. Na 2. pozycji, ze stratą 11,1 pkt. do lidera, uplasował się Severin Freund (122,5/128,0). Na najniższym stopniu podium stanął natomiast Kenneth Gangnes (126,5/124,0; 251,5 pkt.). W serii finałowej wzięło udział trzech Polaków. Najwyżej z biało-czerwonych sklasyfikowany został 16. Kamil Stoch.

W niedzielnym konkursie w Innsbrucku po raz kolejny na podium znalazł się Kenneth Gangnes. Norweg wskoczył na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej 64. Turnieju Czterech Skoczni, spychając z niego reprezentanta Austrii. Rozczarowująca okazła się postawa Michaela Hayboecka, który po świetnych skokach treningowych i sobotnim kwalifikacyjnym był zdecydowanym faworytem do zajęcia miejsca na podium.  Mimo poprawy odległości w serii drugiej, łaczna nota Austriaka nie wystarczyła do zajęcia miejsca na podium. Między Norwegiem a Austriakiem, po rywalizacji w Innsbrucku,  istniała minimalna różnica (1,2 pkt). Walka o trzecie miejsce rozegrać się miała więc podczas finału w Bischofshofen.

Bischofshofen – złoty orzeł w słoweńskich ramionach, Austriacki nokaut na trzecim miejscu, klęska Norwegii

Bischofshofen miało odpowiedzieć wszystkim kibicom na jedno pytanie – czy triumfatorem Turnieju Czterech Skocznii zostanie Peter Prevc? Czy jest ktoś, kto zdoła go powstrzymać?

Skok na 138,5 metra (144,4 pkt.) dał Kennethowi Gangnesowi zwycięstwo w kwalifikacjach. Na 2. miejscu, ze stratą 0,3 punktu do lidera, uplasował się Peter Prevc (137,5 m). Trzecim zawodnikiem był natomiast Michael Hayboeck (136,0m / 140,9 pkt.). Zarówno w treningach, jak i w kwalifikacjach, nie pojawił się Severin Freund.

Jednodniowy trening w Ramsau najwidoczniej pomógł Kamilowi Stochowi choć trochę przybliżyć się do dawnej formy. Dwukrotny złoty medalista z Soczi w kwalifikacjach skoczył 124,5 metra (117,4 pkt.) i zajął 21. pozycję. Do konkursu awansowała również pozostała czwórka naszych reprezentantów: 26.  Stefan Hula (121,5m / 113,2 pkt.), 32. Dawid Kubacki (122,5m / 109,1 pkt.), 38. Maciej Kot (118,5m / 105,3 pkt.), 40. Andrzej Stękała (119,0m / 104,3 pkt.).

Już po pierwszej serii rezultat był niemal przesądzony. Peter Prevc był bliski zwycięstwa w 64. Turnieju Czterech Skoczni po skoku na odległość 139 metrów, przez który zapewnił sobie łączną notę 147,9 pkt. i tym samym 6,5 pkt. przewagi nad drugim Severinem Freundem. Na trzecie miejsce wskoczył Michael Hayboeck (134 m / 137,2 pkt.).

W serii finałowej mogliśmy zobaczyć jedynie trzech reprezentantów Polski. Stefan Hula (124,5 m) i Andrzej Stękała (119 m) wygrali swoje pojedynki, a Maciej Kot awansował do trzydziestki najlepszych jako szczęśliwy przegrany. Polacy byli jednak sklasyfikowani w trzeciej dziesiątce – Hula jest 25., Kot 27., a Stękała 30.

Finał tylko potwierdził dominację Petera Prevca w światowych skokach narciarskich. Podopieczny Gorana Janusa dwukrotnie lądował w okolicy rozmiaru skoczni, co pozwoliło mu uzyskać 297,3 pkt. Drugi Severin Freundpróbował zbliżyć się do odległości Prevca, ale w pierwszej serii przegrał o 3 metry, a w rundzie finałowej o 1,5 m. Ostatecznie Niemiec zdobył 290,5 pkt. Trzeci Michael Hayboeck lądował na 134. i 139. metrze, co dało mu 282,6 pkt i dzięki temu, w klasyfikacji generalnej, wyprzedził Kennetha Gangnesa, spychając go z podium.

Po Turnieju Czterech Skoczni nikt nie miał wątpliwości, że po Kryształową Kulę sięgnie Peter Prevc. Jedynie kataklizm lub nieszczęśliwy wypadek zdawał się dawać jakiekolwiek szanse Severinowi Freundowi, który do lidera, już na tym etapie, tracił 205 punktów.


  • Źródło: informacja własna
  • Foto: Maja Gara
Posted in Aktualności and tagged , , , , , , .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.