Aktualności

Puchar Świata: podsumowanie 2019 roku

W kalendarzu już rok 2020, a więc najwyższa pora podsumować ostatnie 12 miesięcy, które dostarczyły nam wiele emocji i wzruszeń. Wyłoniły króla, ale także odznaczyły się biało-czerwonym akcentem.

KRÓL KOBAYASHI I

Poprzedni rok był niewątpliwie rokiem japońskiego skoczka Ryōyū Kobayashiego, który od początku sezonu imponował wysoką formą. Na początku, podczas inauguracji Pucharu Świata w Wiśle, zajął trzecie miejsce – było to jego pierwsze podium w karierze. Nikt nie przypuszczał jednak wtedy, że stanie się on dominatorem całego sezonu – więc zaskoczenie kolejnymi sukcesami było większe. Już w kolejnych zawodach w fińskim Kuusamo dwukrotnie sięgnął po zwycięstwo i stało się jasne, że na tego zawodnika trzeba uważać. Jako trzeci skoczek w historii, po Svenie Hannawaldzie i Kamilu Stochu, wygrał wszystkie konkursy podczas jednego Turnieju Czterech Skoczni. Wyrównał rekord wygranych zawodów z rzędu (przyp. 6). Jego łupem padł norweski cykl zawodów Raw Air, niemieckie Willingen Five, słoweńska Planica 7. Wygrał aż trzynaście konkursów, co dało mu zwycięstwo z bardzo dużą przewagą w całym Pucharze Świata – zdobycie dużej, jak i małej Kryształowej Kuli. Jedynym elementem, którego Japończyk nie zaliczy do udanych, są Mistrzostwa Świata w Sefeeld, podczas których nie udało mu się indywidualnie, ani razu, zająć miejsca na podium. Z drużyną wywalczył natomiast brązowy medal. Jednak trzeba pamiętać, że jest to młody zawodnik i na pewno będzie miał jeszcze nie jedną okazję, by ten medal zdobyć.

BÓJ POZOSTAŁYCH

Poza Japończykiem, ciężko było wskazać skoczka, który utrzymałby równie wysoką formę przez wszystkie miesiące. Niejednokrotnie przewijały się nazwiska takie jak Geiger, Kraft, Johansson, Leyhe czy Eisenbichler. Ci zawodnicy także regularnie zajmowali miejsca na podium, czasami wygrywali z fenomenalnym Japończykiem i swoją formą podkreślali, że należy się bacznie przyglądać ich poczynaniom. Markus Eisenbichler był tym zawodnikiem, który miał największe szanse, by przeszkodzić Kobayashiemu podczas Turnieju Czterech Skoczni – a zabrakło niewiele. Austriak Stefan Kraft z kolei przez dłuższą część był liderem cyklu Raw Air – przegrał z Japończykiem w samej końcówce. Niemcy Karl Geiger i Stephan Leyhe pokazali się z bardzo dobrej strony, zwłaszcza na początku sezonu, regularnie zajmując miejsca na podium. Rober Johansson błysnął formą w drugiej części sezonu, zwłaszcza na skoczniach norweskich. Nazwiska wyżej wymienione sprawiły, że sezon był bardzo interesujący, pozwalający na oglądanie wielu fantastycznych i dalekich lotów.

TRZECH POLSKICH MUSZKIETERÓW

Gdy myślimy o polskich zawodnikach, którzy dostarczyli nam dużo radości w poprzednim roku, to na pewno na myśl przychodzą nazwiska Żyła, Stoch, Kubacki. Piotr Żyła po fantastycznym rozpoczęciu sezonu – drugich i trzecich miejscach (Kuusamo, Engelberg) – obniżył trochę loty. Turniej Czterech skoczni nie przebiegł po jego myśli, jednak w drugiej części Pucharu Świata ponownie wykazywał wysoką formę i z powrotem wrócił na podium. W niemieckim cyklu Willingen Five zajął  trzecią pozycję. To samo miejsce zajął w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w lotach, a cały sezon zakończył na fantastycznym czwartym miejscu. Łącznie siedem razy stawał na podium i był to jego najlepszy sezon w karierze. To samo może powiedzieć Dawid Kubacki, który meldował się w  najlepszej trójce aż 5 razy. Na początku roku – 13 stycznia w Predazzo – odniósł pierwsze zwycięstwo w karierze. Turniej Czterech Skoczni ukończył na 4. pozycji, a w końcowej klasyfikacji zajął rewelacyjne 5. miejsce. Ostatni z trzech muszkieterów – najlepszy Kamil Stoch – także może zaliczyć miniony rok do udanych. Nie był w prawdzie aż tak rewelacyjny jak poprzedni, w którym to był najlepszym zawodnikiem, jednak na pewno może być z niego zadowolony. Dziewięć razy stawał na podium, w Turnieju Czterech Skoczni zajął 6. miejsce, a w końcowej klasyfikacji uplasował się na 3. miejscu, dzięki czemu po raz trzeci z rzędu ukończył sezon na podium. Warto także dodać, iż Polska po raz drugi z rzędu wygrała Puchar Narodów.

SZALONE MISTRZOSTWA

Najważniejszym elementem dla skoczków poprzedniego roku były Mistrzostwa Świata w austriackim Seefeld, w których doszło do kilku niespodzianek. Podczas pierwszych zawodów na skoczni dużej podium okazało się dużym zaskoczeniem. Złoto wywalczył Markus Eisenbichler – zawodnik, który nigdy wcześniej nie wygrał żadnego konkursu Pucharu Świata. Srebro przypadło jego rodakowi, Karlowi Geigerowi, natomiast brąz zdobył Killian Peier – Szwajcar, dla którego było to jego pierwsze podium w karierze. Skoczkowie nie startowali w roli faworytów przed konkursem.  Polacy nie mogli zaliczyć tego występu do udanych. Najlepszy z naszych, Kamil Stoch, zajął 5. miejsce, choć zdecydowanie liczył na więcej. Dawid Kubacki był 12., a Piotr Żyła 19. Kibice mieli nadzieję, że w konkursie drużynowym szczęście się do nas uśmiechnie. Tak niestety się nie stało. Zajęliśmy „najgorsze” czwarte miejsce, przegrywając brąz o 11,1 pkt. z Japończykami. Wygrali Niemcy, z ogromną przewagą przed Austriakami. Polacy mieli swoją ostatnią szansę podczas konkursu na skoczni normalnej. Konkurs okazał się być rosyjską ruletką. Pogoda nie była łaskawa dla skoczków, przez co przebiegał on w bardzo nierównych warunkach. Jednak wydarzyło się tam coś bardzo niezwykłego, zwłaszcza dla nas – polskich kibiców. Będący na 27. miejscu Dawid Kubacki po fantastycznym drugim skoku na 104,5 m przesunął się w klasyfikacji i ostatecznie wygrał! Pobił on rekord wszech czasów, jeśli chodzi o przesunięcie się na wyższą pozycję – przeskoczył aż 26 zawodników. Jakby tego było mało, drugie miejsce zajął Kamil Stoch, który atakował z odległego 18. miejsca. Polacy zaliczyli dublet. Podium uzupełnił Stefan Kraft. Konkurs uratował Polakom mistrzostwa, które na pewno na długo zostaną w naszej pamięci.

POŻEGNANIE ZE SKOKAMI

W 2019 roku dwóch znanych skoczków zakończyło swoją karierę. Norweg Andreas Stjernen odpiął narty po 11 latach rywalizacji. Miał na swoim koncie osiem miejsc na podium, w tym jedno zwycięstwo. Zakończył karierę w pięknym stylu – w swoim ostatnim konkursie w Trondheim zajął drugie miejsce i było to odejście, o jakim każdy marzy. Drugim z zawodników, który postanowił przejść na sportową emeryturę, był Słoweniec Robert Kranjec, którego przygoda trwała aż 22 lata – w ciągu tego czasu 27 razy stawał na podium, siedmiokrotnie na jego najwyższym stopniu. Koniec kariery ogłosił w marcu.

SKOKI W PEŁNYM SŁOŃCU

Zakończenie zimowego sezonu nie oznaczało końca pracy skoczków. Po kilku miesiącach treningów powrócili oni do rywalizacji w lipcu podczas Letniego Grand Prix, którego inauguracja także odbyła się w Wiśle. Tam podczas inauguracyjnego konkursu drużynowego najlepsza okazała się drużyna Polski. Następnego dnia podczas zawodów indywidualnych Dawid Kubacki zajął drugie miejsce, ustępując jedynie Słoweńcowi Timiemu Zajcowi. Polak wygrał cały cykl, mimo iż wystąpił tylko w czterech konkursach. Drugie miejsce zajął Japończyk Yukiya Satō, który przegrał z Dawidem o 9 punktów, mimo występów w 8 konkursach. Podium uzupełnił Timi Zajc. Piotr Żyła w klasyfikacji końcowej uplasował się na 8. miejscu, Kamil Stoch na 15., Maciej Kot na 17., Jakub Wolny na 18., a Aleksander Zniszczoł na 28. miejscu.

POCZĄTEK SEZONU 2019/20

23 listopada 2019 roku rozpoczął się kolejny sezon Pucharu Świata. Polacy startowali pod wodzą nowego trenera Michala Doležala, który przejął tę funkcję po Stefanie Horngacherze. W pierwszym konkursie drużynowym w Wiśle wygrała reprezentacja Austrii, przed Norwegią i Polską. Następnego dnia podczas konkursu indywidualnego najlepszy okazał się Daniel-André Tande, który został pierwszym liderem klasyfikacji generalnej i sięgnął po żółty plastron. Na drugim miejscu stanął Anže Lanišek, a na trzecim Kamil Stoch. Po 8 konkursach indywidualnych, jakie miały miejsce w poprzednim roku, liderem został król 2019 – Ryōyū Kobayashi, wygrywając trzy konkursy. Jeśli chodzi o polskich zawodników, to nie było to najlepsze rozpoczęcie sezonu. Kamil Stoch poza trzecim miejscem w Wiśle wygrał pierwszy konkurs w Engelbergu, a Dawid Kubacki zajął trzecie miejsce w pierwszym z czterech konkursów kolejnego Turnieju Czterech Skoczni, dając polskim kibicom duże nadzieje na wysoką pozycję Polaka w turnieju. Jak wiemy, w drugim konkursie, rozegranym 1 stycznia 2020 roku, Kubacki powtórzył to miejsce, dlatego trzymamy kciuki, by w drugiej, austriackiej części Polak skakał tak samo rewelacyjnie.

Wszystkim polskim skoczom życzymy wiatru pod narty, dalekich skoków i fantastycznego 2020 roku! 🙂


  • Źródło: informacja własna / skijumping.pl / Wikipedia
  • Foto: Maja Gara

O autorze

Marysia Chenczke

Dodaj komentarz