Wywiady

Lars Antonissen: ,,Całkowicie pokochałem skoki…” [wywiad]

Kiedy myślimy o skokach narciarskich, Holandia nie jest pierwszym krajem, który przychodzi nam na myśl. Jednak i tam jest zawodnik, który ciężko pracuje, aby osiągnąć sukces. Kto wspiera Larsa Antonissena w dążeniu do celu? Jakich polskich zawodników zna skoczek? Zapraszamy do przeczytania wywiadu z holenderskim skoczkiem narciarskim.

Justyna Gorzkowska: Cześć Lars, bardzo się cieszę, że znalazłeś czas na rozmowę.
Lars Antonissen: Witam, nie ma problemu, również się cieszę.

JG: To może na początek powiedz mi, jak wyglądały Twoje początki jako skoczka, bo w Holandii nie jest to popularny sport, prawda? 
LA: Jest to pytanie, które dostaje bardzo często, ale nic dziwnego, bo w Holandii, tak jak powiedziałaś nie jest to popularny sport…. Wracając do pytania, kiedy pochodzisz z Holandii i jesteś dzieckiem, zostanie w przyszłości skoczkiem, nie jest pierwszą myślą, jaka przychodzi Ci do głowy. Jednak mamy swego rodzaju ,,przeglądy talentów” i mając osiem lat, postanowiłem spróbować i wziąłem udział w jednym z nich. Wtedy poczułem, że chcę podążać tą drogą. Całkowicie pokochałem skoki, kiedy pierwszy raz byłem na ,,prawdziwej” skoczni w Niemczech. Na początku było około 30-stu holenderskich skoczków. Z czasem po kolei rezygnowali lub mieli różne kontuzje. Obecnie zostałem sam!

JG: Trudno jest być jedynym holenderskim skoczkiem narciarskim? Możesz liczyć na wsparcie od Holenderskiego Związku Narciarskiego albo sponsorów?
LA: Bycie jedynym czynnym skoczkiem nie jest łatwe, choćby dlatego, że nie otrzymuje żadnego wsparcia od Holenderskiego Związku Narciarskiego.  Na samym początku, kiedy zaczynałem, razem z rodzicami i bratem w każdy weekend jeździłem do Meinerzhagen, które jest w Niemczech. Nie było to dla nas proste. Obecnie mam dwóch sponsorów, od których otrzymuję wsparcie, ale to przede wszystkim dzięki moim rodzicom mogę trenować i startować w zawodach. Bez tej pomocy nie miałbym wystarczająco dużo pieniędzy, aby móc kontynuować swoją karierę.

JG: Jak zazwyczaj wygląda Twój trening?
LA: Jeżdżę na obozy treningowe praktycznie przez cały czas. Kiedy jestem na jednym z nich, wszystkie dni są do siebie bardzo podobne. Śniadanie, trening na skoczni (mniej więcej 5 skoków), lunch, odpoczynek, trening – podobny jak rano, obiad, odpoczynek, spanie.. i tak przez tydzień. Powinno być kilka takich tygodni treningowych, żeby nabrać odpowiedniej mocy.

JG: Wiadomo, że skoczkowie są bardzo zajęci, ale jeśli już masz czas dla siebie, to co lubisz robić?
LA: Nie ma za dużo wolnego czasu, to fakt, ale jeśli już się zdarzy, to zostaję w domu i powiększam swoją wiedzę na temat psychoterapii. A jeżeli jakimś sposobem znajdzie się większa ilość wolnego czasu to latem gram w golfa, a zimą jeżdżę na nartach lub snowboardzie. Poza tym oglądam bardzo dużo seriali, szczególnie w podróży, więc praktycznie cały czas.

JG: Jakie seriale lubisz?
LA: Prawie wszystkie! Wiele podróżuję i wtedy oglądam ich bardzo dużo.

JG: Powiedziałeś, że uczysz się psychoterapii, chciałbyś kiedyś pracować ze skoczkami?
LA: No pewnie! To byłoby super!

JG: Co według Ciebie jest najlepsze w skokach narciarskich?
LA: Oczywiście to niesamowite uczucie, kiedy lecisz. Coś nie do opisania. Bardzo fajne jest także posiadanie wielu przyjaciół na całym świecie i możliwość rywalizacji z nimi.

JG: Masz może jakichś idoli? Jakiegoś skoczka, którego wspierasz?
LA: Bez wątpienia Noriaki Kasai! On jest moim jedynym bohaterem! Zawsze nim był, jest i będzie. Mam ogromnie dużo szacunku dla takich ludzi.

JG: A znasz może jakichś skoczków z Polski?
LA: Oczywiście, wielu z nich znam. Nie wydaje mi się, żeby zawodnicy jak Kamil Stoch czy Piotr Żyła mnie kojarzyli, ale mam kilku innych, polskich przyjaciół, choćby Andrzeja Stękałę i Krzysztofa Miętusa.

JG: Jak już zaczęliśmy rozmawiać o Polsce, byłeś kiedyś na zawodach lub jakimś treningu w Polsce?
LA: Jasne, byłem w Zakopanem i Wiśle jakiś czas temu. Parę lat temu w Zakopanem zdobyłem swoje pierwsze punkty w Pucharze Kontynentalnym! To było wspaniałe. Byłem pierwszym holenderskim skoczkiem w ostatnich ośmiu latach, który to zrobił. W tym roku również odwiedziłem Zakopane i wystartowałem w zawodach Pucharu Kontynentalnego.

JG: Mówisz o bardzo ważnych dla Ciebie punktach w Zakopanem, to był najważniejszy moment w Twojej karierze?
LA: To było bardzo ważne, ale patrząc z perspektywy czasu nie najważniejsze. Bardzo istotne były obozy i zawody w Japonii w zeszłym roku, wtedy podjąłem decyzję, że chcę kontynuować swoją karierę i teraz wiem, że było warto zaryzykować. Jednak najważniejsze były dla mnie zawody w Oslo – mój debiut w Pucharze Świata! Udało mi się wtedy przejść kwalifikacje i byłem pierwszym po dwunastu latach holenderskim skoczkiem, który tego dokonał. Znów historyczne, bardzo istotne dla mnie wydarzenie.

JG: Wiele ważnych rzeczy się wydarzyło, ale jakie jest Twoje największe sportowe marzenie?
LA: Bez wątpienia uczestnictwo w igrzyskach olimpijskich w Korei! To byłoby fantastyczne!

JG: Masz jakąś ulubioną skocznię? Miejsce?
LA: Fajnie jest w Klingenthal, bardzo przyjemny obiekt. Zmieniłem także swoje myślenie co do skoczni w Lillehammer. Ta skocznia jest idealna do treningów.

JG: Na koniec powiedz mi, jakie to uczucie kiedy się leci w powietrzu i obserwuje wszystko ,,z góry”?
LA: To jest taka miła wolność, ale też chcesz lecieć dalej i dalej! Bardzo trudno to opisać słowami.

JG: Bardzo dziękuję za wywiad i życzę powodzenia!
LA: Dziękuję bardzo!


Holenderski świat skoków

Jeszcze kilka sezonów temu, przy okazji różnych zawodów mogliśmy dostrzec kilku skoczków z Holandii. Jednak kiedy karierę zakończyli Oldrik van der Aalst i Ruben de Wit, na arenie międzynarodowej pojawia się jedynie Lars Antonissen. Trenerami reprezentacji Holandii są Arthur Pauli i Bastian Tielmann. W historii holenderskich skoków ośmiokrotnie zawodnik z tego kraju startował w konkursach rozgrywanych w ramach mistrzostw świata w narciarstwie klastycznym. Po raz ostatni miało to miejsce w roku 2003 w Predazzo. Rekordzistą w długości skoku tego państwa jest Christoph Kreuzer, który skoczył 162 metry. W skład holenderskich kadr wchodzą także dwie kobiety: Lara Thomae i Wendy Vuik.

Więcej wywiadów ze skoczkami (i nie tylko) możecie znaleźć na blogu http://skokinarciarskie98.blogspot.com.


  • Źródło: informacja własna
  • Foto: Kacper Kolenda

O autorze

Justyna Gorzkowska

Dodaj komentarz