Aktualności

Magdalena Pałasz dla Skoki24.pl: „Starałam się pracować nad pewnością w locie”

W miniony weekend (9-10 stycznia) odbyła się pierwsza odsłona XII edycji cyklu LOTOS Cup 2016 – Szukamy Następców Mistrza. W kategorii juniorek, w której zawodniczki skakały na skoczni HS-77, dwukrotnie na 2. pozycji uplasowała się Magdalena Pałasz. Po zawodach podsumowała dla nas oba konkursy, w tym oceniła swoje skoki, a także opowiedziała o współpracy z psychologiem i najbliższych planach treningowo-startowych.

Równo, stabilnie, ale jest nad czym pracować

Podczas sobotniej rywalizacji, Magdalena Pałasz dwukrotnie lądowała na odległości 62,5 metra, natomiast w niedzielę dwukrotnie na 62. metrze. Chociaż skoki dały członkini klubu LKS Sołtysianie Stare Bystre w obu konkursach 2. miejsce, to zawodniczka nie do końca jest z nich zadowolona.

„W sumie mogę powiedzieć, że oddałam 4 równe skoki. Nie były one takie jakbym chciała, ale nie ma co teraz gdybać. Staram się myśleć o tym co mam poprawić i zrobić to najszybciej jak się da”.

Patrząc na tak równe skoki, można pokusić się o stwierdzenie, że forma naszej zawodniczki jest ustabilizowana. Jednak 21-latka ma większe oczekiwania.

„Stabilizacji może i tak, ale nie wiem czy formy. Widzę, że skoki są powtarzalne, nie ma nagłego spadku, tylko wszystko jest stabilne. To, że skoki są pewne, daje mi możliwość pracowania nad błędami, które popełniam i nie muszę się już skupiać nad tym czy będzie to bezpieczne i czy wyląduję”.

Co do poprawy?

Zawody w Szczyrku pokazały, że obecnie największym problemem Magdaleny Pałasz jest sama pozycja dojazdowa. I to właśnie nad poprawą tego elementu będzie się skupiała podczas najbliższych treningów. „Po tych zawodach, po rozmowach z trenerami i po swoich obserwacjach i odczuciach, zdecydowanie muszę popracować nad swoją pozycją dojazdową. Wydawać by się mogło, że nie jest to duży problem, jednak dla mnie będzie to celem na najbliższy czas”.

Na początku roku polskie zawodniczki przeszły kontrolne testy, które pokazały, że wszystko idzie w dobrym kierunku. „Po testach w ostatni poniedziałek widzę, że cały czas treningi które wykonuję dają oczekiwane efekty. Starałam się pracować też nad „pewnością” w locie i wydaje mi się, że jest już trochę lepiej”.

Drugi trener

W wielu przypadkach praca w grupie przynosi największe sukcesy. Również Magdalena Pałasz przyznaje, że grupowe treningi są dla niej owocne. A czy w porównaniu do minionego roku zaszły jakieś zmiany? „Różnice? Może nie. Teraz w naszej kadrze mam też drugiego trenera – Wojtka Tajnera, z którym byłam na 3-dniowym wyjeździe w Ramsau, dzięki czemu każda z nas miała z kim skakać. Kiedy jestem w domu, to większość treningów wykonuję sama i trochę brakuje tego treningu w drużynie, ale jak to mówi przysłowie: nikt nie mówił, że będzie łatwo”.

Współpraca z psychologiem

Z początkiem sezonu zimowego, Magdalena Pałasz rozpoczęła również współpracę z psychologiem. Pomimo tego, że taka forma pomocy trwa bardzo krótko, to zawodniczka przyznaje, że już sama widzi efekty. „Tak, po zawodach w Lillehammer stwierdziłam, że jednak potrzebuję pomocy pod tym względem. Sama nie umiem sobie poradzić z tym co było czy też ze stresem. Taka pomoc jest więc dla mnie bardzo ważna. Dotychczas jestem zadowolona. Widzę, że złapałam dobry kontakt i myślę, że będzie w stanie mi pomóc. Z pewnością będę chciała współpracować z psychologiem dlatego, że nie zaszkodzi mi to, a jedynie może pomóc”.

Jak najwięcej skoków

Ze względu na małą ilość zawodów w kalendarzu, polskie zawodniczki będą się skupiały na dalszych treningach i poprawie błędów, z którymi jeszcze się borykają. „Już w najbliższy wtorek [dziś – przyp. red.] zaplanowany mamy trening na skoczniach w Szczyrku. Plan na dalsze treningi dopiero otrzymam, ale myślę, że będziemy się starać oddać jak najwięcej skoków w najbliższym czasie, bo wiem, że potrzebuję obskakania się. Co do startów, to czekam na kolejne zawody z cyklu LOTOS Cup. Co dalej? Czas pokaże”.


  • Źródło: informacja własna
  • Foto: Aleksandra Bazułka

O autorze

Katarzyna Służewska