Aktualności

Polacy skakali na Mistrzostwach Weteranów w Harrachovie

Autor Skoki24.pl

13 marca w Harrachovie na skoczniach K-40 i K-70 odbyły się coroczne zawody dla weteranów „Veteraniada”. 36 skoczków startowało w rożnych grupach wiekowych. W zawodach wzięli udział zawodnicy z Czech, Niemiec, Ukrainy, Rosji i Słowacji oraz trzech zawodników z pobliskiej Szklarskiej Poręby. Adrian Graf (rocznik 1985), który w 2007 reprezentował Polskę na Uniwersjadzie w Turynie w kombinacji norweskiej, zajął dwukrotnie trzecie miejsce w swojej kategorii na skoczni K40 i K70. Dariusz Graf (rocznik 1956) był piąty w swojej grupie na K40. Jako przedskoczek skakał Mateusz Witusiak. Relację z zawodów udzielił Adrian Graf.

Jak oceniasz atmosferę na zawodach dla weteranów?

Zawody weteranów w Czechach są bardzo popularne i wpisane w kończący się sezon każdego roku, dlatego przyciągają tak wielu kibiców i rodzin zawodników. Tworzy się coś w rodzaju pikniku sportowego, przy bardzo zdrowej rywalizacji sportowej. Dlatego tez mój osobisty odbiór tego typu zawodów jest bardzo pozytywny i ubolewam, że takich zawodów nie organizuje Polska. Większość starszych zawodników przestawiło się już na styl prowadzenia nart, jednak można tam spotkać zawodników, którzy skaczą jeszcze stylem równoległym.

Co sądzisz o rywalizacji zawodników którzy nie skacza juz profesjonalnie? Czemu Cię nadal ciągnie na skocznie?

Trudno powiedzieć dlaczego jednego dnia ciągnie na skocznie, a drugiego nie. Myślę, że chodzi tu o niespełnione ambicje, adrenalinę, której nie można się wyzbyć, uprawianiu wyczynowo tej konkurencji. Wielu wybitnych skoczków po zakończeniu sportowej kariery nawet nie myśli, żeby założyć ponownie narty po dłuższej przerwie. Są wyeksploatowani fizycznie, jak i psychicznie. Również obawiają się zapewne jakości tego skoku po długiej przerwie, wiadomo traci się czucie, dynamikę – generalnie organizm i psychika jest trochę „zaniedbana”. Tej konkurencji nie można uprawiać pół żartem pół serio. Albo wiesz że chcesz się jeszcze w to bawić albo nie wchodzisz z powrotem na rozbieg. To chyba dlatego w Polsce nie organizuje się takich zawodów. U nas od razu musiałoby się to wiązać z pełnym profesjonalizmem odnośnie sędziów, itd. Czesi umieją to wszystko wyważyć i nikt nie ma do nikogo pretensji jak skoczy 2 metry dalej a zmierzy mu się odległość 2 metry bliżej. Osobiście nie znam Polaków poza nami startujących w takich zawodach. Przyczyna: pewnie brak takich zawodu gdzieś blisko. Myślę, ze jakby takie zawody zorganizować raz lub dwa razy w Polsce może coś by się ruszyło również w kwestii zawodników jako imprez. Ale to tylko moje osobiste odczucie.

Co sądzisz o remoncie skoczni w Lubawce i Karpaczu?

Jeśli chodzi o remont Orlinka i Lubawki to jest to dobry prognostyk na przyszłość. Ale jeśli nie powstanie zaplecze mniejszych skoczni to nijak się to ma z reaktywacją skoków na Dolnym Śląsku. Oczywiście, można jeździć do Harrachowa , Desnej i czy Lomnic – tak jak trenowaliśmy przez 10 lat. Ale żeby móc myśleć o spokojnym trenowaniu i pozyskiwaniu młodych adeptów tej dyscypliny sportu, musiały by być jeszcze mniejsze skocznie u nas w Szklarskiej Porębie lub Karpaczu.


  • Autor: Dawid Jurga
  • Foto: Adrian Graf

O autorze

Skoki24.pl

Portal o skokach narciarskich.

Dodaj komentarz