Aktualności

System KO, czyli zasady Turnieju Czterech Skoczni

Turniej Czterech Skoczni to ważne wydarzenie dla wszystkich kibiców skoków narciarskich. W ciągu prawie dwóch tygodni zawodnicy z całego świata rywalizują na skoczniach niemieckich i austriackich. Oczy fanów zwrócone są wtedy na konkursy rozgrywane w Oberstdorfie, Garmisch-Partenkirchen, Innsbrucku oraz w Bischofshofen. Turniej jest wyjątkowy również ze względu na zasady, wedle których od lat jest rozgrywany. Czym tak na prawdę jest i na czym polega system KO?

Historia, czyli dlaczego stworzono inne zasady? 

System KO nie towarzyszył Turniejowi Czterech Skoczni od samego początku. Pierwszy raz został użyty w trakcie rozgrywania, inaugurującego zmagania, konkursu w Oberstdorfie w sezonie 1996/1997.

Międzynarodowa Federacja Narciarska, po wcześniejszych sugestiach niemieckich i austriackich organizatorów a także przedstawicieli mediów, zdecydowali, że rywalizacja rozgrywana przy pomocy odmiennych reguł nie tylko stanie się ciekawsze dla przeciętnego kibica oraz telewizyjnego widza (przez co oglądalność konkursów znacznie wzrośnie), ale także podniesie rangę Turnieju, który wyróżniać się będzie nie tylko specjalną nagrodą, ale także nowoczesnymi, różniącymi się od tych praktykowanych na co dzień, reguł i zasad.

Szybko zauważono, że sugestie co do zmiany sposobu rozgrywania konkursów na skoczniach w Oberstdorfie, Garmisch-Partenkirchen, Innsbrucku oraz w Bischofshofen wywołały co prawda szereg kontrowersji i dyskusji wśród fanów skoków narciarskich, ale dla wielu stały się najbardziej emocjonującym elementem całego sezonu.

Nazwa „system KO” pochodzi od angielskiego słowa „knockout”, co oznacza „wyeliminowanie, wykluczenie”. Odnosi się to oczywiście do tradycyjnej rywalizacji w parach, z której formalnie tylko jeden wychodzi zwycięsko.

Kwalifikacje jako kluczowy element rywalizacji 

System KO, choć dość mocno wyróżniający się na tle tradycyjnego sposobu rywalizacji, rozpoczyna się w ten sam sposób, co inne, wchodzące w skład konkretnego sezonu, zawody.

Zarówno konkurs indywidualny w Oberstdorfie, Garmisch-Partenkirchen, Innsbrucku jak i w Bischofshofen poprzedzają kwalifikacje, które, w przypadku Turnieju Czterech Skoczni, mają kluczowe znaczenie. Ich rezultaty wyznaczą późniejsze pary, które stoczą ze sobą bój o miejsce w serii finałowej w trakcie trwania pierwszej tury skoków.

Zawodnicy zajmują, premiowane awansem, miejsca od 1. do 50. Ci, którzy znajdą się poza tym przedziałem, nie kwalifikują się do rywalizacji. Inaczej jednak niż w innych konkursach Pucharu Świata, w skład tej 50. wchodzą także skoczkowie z czołowej dziesiątki klasyfikacji generalnej PŚ.

Z kwalifikacji więc, formalnie, przechodzi 40 zawodników plus dziesiątka najlepszych z najlepszych. Co ciekawe jednak, zajmują oni normalne miejsce w klasyfikacji końcowej kwalifikacji, co oznacza, że mimo na przykład zajmowania 1. miejsca w klasyfikacji generalnej, do konkursu mogą być liczeni jako zawodnicy z 23. czy 42 pozycji.

Wyjątek stanowią ci, którzy mimo wysokiego miejsca w „generalce” nie zdecydowali się na skok w kwalifikacjach – tacy skoczkowie lądują automatycznie na końcu stawki, co grozić im może znalezieniem się w parze z silnym zwycięzcą kwalifikacji czy kimś z czołowej trójki. Wielu trenerów decyduje się jednak na ten krok, by ich zawodnicy (często liderzy kadry) mogli skakać w  porównywalnych warunkach atmosferycznych do teoretycznie najlepszych skoczków w stawce.

Pary i „lucky loosers”

Zaraz po ogłoszeniu wyników kwalifikacji, skoczkowie są dobierani w pary na zasadzie rezultatów uzyskanych podczas serii kwalifikacyjnej. Najlepszy w kwalifikacjach startuje wraz z najsłabszym. Idąc tą zasadą, 1. skacze z 50. numerem, drugi z 49. osobą i tak dalej.

Zawodnicy w parach oznaczani są też plastronami w odpowiednim kolorze tak, aby móc ich rozróżnić. Skoczkowie w parze z numerami startowymi od 1-25 otrzymują numery w kolorze czerwonym, zaś od 25-50 w niebieskim.

Zwycięzca z pary automatycznie kwalifikuje się do serii finałowej. W sumie więc pewny start w drugiej turze skoków zapewniony ma 25 osób.

W systemie KO istnieje również pojęcie „lucky loosera„. Nazwa pochodzi oczywiście z języka angielskiego i oznacza „szczęśliwy przegrany„. Jest to pięciu skoczków, którzy przegrali rywalizacje w swojej parze, ale ich wynik był na tyle wysoki, by znaleźć się w gronie finalistów zmagań. Uzupełniają oni finałową 30. zawodników, którzy startują w drugiej serii skoków, wyglądającej tak jak podobne tury w tradycyjnym porządku organizacji zawodów w skokach narciarskich.


  • Źródło: informacja własna
  • Foto: Maja Gara

O autorze

Marta Wawrzyniak

komentarzy

Dodaj komentarz