Subiektywnie po rozbiegu: Polski kryzys, czyli do zobaczenia, panie Trenerze?

Należę do tych nieszczęśników, którzy w swoim otoczeniu nie mają fanów skoków narciarskich. W liceum wielu uważa to za sport wyjątkowo niszowy i wie o nim zdecydowanie za mało, by można było w ogóle z nimi dyskutować. Jeśli jednak znajdzie się już ktoś, kto chociaż rozróżnia pojedynczych zawodników albo z dumą krzyczy, że ostatnie zawody oglądał razem z rodzicami na kanapie w domu, to na pewno będzie to osoba, która tym sportem zainteresowała się jedynie ze względu na polskie sukcesy. Tak tak, musimy uderzyć się w pierś i przyznać, że nasz naród to grupa typowych sezonowych kibiców, gdzie jednostki traktujące skoki narciarskie zdecydowanie poważniej są raczej mniejszością zagłuszaną przez rozwrzeszczany tłum. Tłum, który ostatnimi czasy zdecydowanie przycichł.

Czytaj dalej